Budząc się, Clary poczuła zimny dotyk, był to dotyk blondyna w ciemnym ubraniu.Dziewczyna zerwała się nagle, krzycząc;
- Gdzie ja jestem!?
- W Instytucie. - Powiedział roześmianym głosem chłopak.
- Kim ty w ogóle jesteś?
- Jestem Jace, jeden z nocnych łowców.
- Że niby kim ty jesteś?- Nie znam żadnego chłopaka o imieniu Jace, a tym bardziej nie wiem o żadnych nocnych łowcach!
- Zachowujesz się jak przyziemna!
- Jaka przyziemna?
- Na prawdę nic nie wiesz?
- A co mam wiedzieć?
- Że jesteś jedną z nas, inaczej byś mnie nie widziała.
- To nie możliwe, chcę wrócić do domu, do mamy!- Clary odparła, mając już łzy w oczach.
- Nie jest to takie proste.
- Dlaczego?
- Wczoraj, idąc zauważyłem wieki płomień, to był twój dom i cię uratowałem.
- A moja mama?
- Nikogo oprócz ciebie w środku nie było.
- To nie możliwe, była tam też moja mama!
W tym czasie do pokoju weszli Isabelle i Alec. Zobaczywszy Clary, całą zapłakaną, zmartwili się.
- Co się stało. - Zapytał Alec ze zmartwieniem.
- Nic.- Powiedziała Clary.
- Przecież wszyscy widzimy, że nie jest z tobą najlepiej. Uświadomiła Isabelle. - Chodzi o twoją mamę?- Zapytała.
- Tak.- Powiedziała Clary ze zmartwieniem.
- Mam pomysł.- Wyrwał się Jace.
- Jaki?- Wszyscy zapytali z entuzjazmem.
- Isabelle, Alec, przecież skoro Clary nas widzi musi być jedną z nas.
- No tak.- Odpowiedzieli.
- No właśnie, więc wasi rodzice mogą coś więcej wiedzieć o tym, kim była matka Clary.
- Tak, masz rację.
- No, to na co czekamy? Trzeba szybko udać się do naszych rodziców.- Powiedziała Isabelle.
- Tak, tylko oni są na wyprawie i kazali nie przeszkadzać.
- Co ciebie nagle wzieło, żeby słuchać się rodziców?- Odparł uśmiechnięty Jace.
Nazajutrz wszyscy wyruszyli w poszukiwaniu rodziców Aleca i Isabelle. Po długich godzinach wędrówki natrafili na jakiś ślad, który prowadził do gęstego lasu. Wyglądał normalnie, jak każdy inny las, wiec całą czwórką tam weszli. W głębi lasu znajdował się jakiś wysoki zaszklony budynek. Na oko wydawało się że ma ponad 20 pięter. Przy wielkim wejściu do budynku, stało dwóch strażników. Gdy Clary ich zobaczyła coś jej się przypomniało.
- Clary, co jest? Zapytał zaniepokojony Jace.
- Wydaje mi się, że już kiedyś tutaj byłam.
- To nie możliwe, nawet my o istnieniu tego budynku nie mieliśmy pojęcia, a co dopiero ty?.-
Aroganckim głosem burknął Alec.
- Oh, Alec przestań już się odzywać.- Burknął ze złością Jace.
- Musimy wejść do środka.- Powiedziała Clary.
- No tak, lecz nie jest to takie proste.- Odparła Isabelle.
- Może jest tu jakieś inne wejście?- Zapytała Clary.
- Musimy się tego dowiedzieć. -Powiedział Jace.
Cała czwórka poszła szukać innego wejścia. Aż nagle, ktoś krzyknął, był to Alec.
- Chyba znalazłem inne wejście.
Wszyscy pchając drzwi do środka, aby je otworzyć, wpadli do jakiegoś białego pomieszczenia. Było tam mnóstwo broni. Nagle zobaczyli otwierające się drzwi, w których byli strażnicy....
Świat Nocnych Łowców
sobota, 23 kwietnia 2016
piątek, 22 kwietnia 2016
Prolog
Czasami jest tak, że gdy całe 18 lat żyjemy w wielkiej niewiadomej, a potem o czymś się dowiadujemy nasze życie odwraca się do góry nogami. Wszystko staje się inne, rzeczy które dawniej wydawały się jedną wielką bujdą nagle stają się prawdą. Poznajemy ludzi o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia. A najbliższa rodzina i przyjaciele ukrywają, wszystko tylko po to żeby cię chronić.
***
Przepraszam jeśli zanudziłam was na śmierć tym prologiem, ale pisałam go na całkowitym spontanie. Pozdrawiam Sandra!
***
Przepraszam jeśli zanudziłam was na śmierć tym prologiem, ale pisałam go na całkowitym spontanie. Pozdrawiam Sandra!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)